Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję

repiterka.pl

Wpisy
Repiterka
04 kwietnia 2019 godz. 15:12
Ilość komentarzy

TWARDZIELKI NIE PŁACZĄ, CZYLI MUSZTRA 24 H

 

 Niedawno na blogu ukazał się artykuł „Bohaterki codzienności: kobiety w mundurach”. Podzieliłam się w nim refleksjami dotyczącymi wyjątkowych i dzielnych kobiet, decydujących się na służbę. Dziś – zainspirowana listem jednej z Was – kontynuuję temat. Kto ma trudniej – kobieta czy mężczyzna?

Z czego to wynika? Przeczytajcie fragmenty listu czytelniczki.

 

DOBRE I ZŁE STRONY KOBIECEJ NATURY

List zaczyna się słowami: „Sama jestem mundurową, a jednocześnie byłą żoną mundurowego (…) z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że kobiety, a w szczególności matki, mają w tej firmie ciężej”. No właśnie – jak to jest?

 

 

Uważam, że kobiety mają silną psychikę i są w stanie znieść naprawdę wiele – wie o tym każda niewiasta, nie tylko pracująca w służbach mundurowych. Każdego dnia ogarniamy dziesiątki spraw, stresujemy się po stokroć sprawami dzieci, mężów i teściów, nawet jeśli niekoniecznie nas te sprawy dotyczą. Głęboko angażujemy się w życie – na 100 procent, bez udawania. Nie traktujemy spraw powierzchownie, mamy ogromne poczucie odpowiedzialności.

Jak zwraca uwagę czytelniczka, ta kobieca natura ma dobre i złe strony: „Mój mąż po pracy biegł na siłownię, do kumpli, na piwo, bo trzeba odreagować... a ja musiałam ogarniać cały dom”.  

 

PRACA, DOM I MUSZTRA

Ten list uświadomił mi, w jak trudnej sytuacji często są kobiety – zarówno te w mundurach, jak i pracujące w korporacjach czy na pełnych wyzwań stanowiskach. 

Z jednej strony – praca, obfitująca w obciążające, trudne doświadczenia, które ze względu na naturalną wrażliwość kobiety wydają się boleć o wiele mocniej. Do tego mogą dochodzić problemy z przełożonym, niejasny podział zadań i tym podobne komplikacje...

A z drugiej strony – dom, pełen obowiązków. Dzieci czekają na odrobienie lekcji i wspólną zabawę, pies – na porządny spacer, sterty ubrań – na wypranie, obiad – na ugotowanie. A gdzie czas, żeby odreagować zawodowy stres, pozbyć się negatywnych emocji, rozładować napięcie czy po prostu: zdrzemnąć się, odpocząć czy po babsku popłakać? Albo (o zgrozo!) zafundować sobie kobiecy wypad do SPA z koleżankami?

 

 

Na takie sprawy często nie ma czasu. Niejedna kobieta ma musztrę 24 h, przez całą dobę trzymając fason i trenując dyscyplinę. Niestety, często finał takich historii bywa bardzo smutny: „Wieczne mijanie sprawiło, że już nie jesteśmy razem, a córka prawie nie widuje ojca, bo pracuje na trzy zmiany”. 

 

W POSZUKIWANIU ZŁOTEGO ŚRODKA

Oczywiście świat nie jest czarno-biały – jest multum wspaniałych mężczyzn, którzy są prawdziwym oparciem dla swoich kobiet i służą im silnym ramieniem. Znam domy, w których mężowie uczciwie wykonują połowę obowiązków, są energiczni i pełni inicjatywy. 

Co jednak można zrobić, jeśli tak nie jest – a kobieta, która musi być silna w pracy, ma też na głowie cały dom?

Na pewno – rozmawiać. Jasno mówić partnerowi o swoich odczuciach, potrzebach i oczekiwaniach. Praca nad relacją dotyczy obu stron w związku; trzeba mieć tego świadomość. Przydaje się też ćwiczenie asertywności (tak, wiem, ja też mam z tym problem!).

Myślę, że warto też znaleźć dobrych ludzi, stworzyć zaufany krąg wsparcia. Zaprzyjaźnić się z innymi kobietami, które rozumieją nasze zmagania – może one mają opracowane jakieś pomysły, patenty?

Dziękuję czytelniczce, która naświetliła problem. Mam nadzieję, że ten list przyczyni się do budowania solidarności i wymiany doświadczeń między kobietami – nie tylko w mundurach.

 

Podzielcie się refleksjami w komentarzach. Jak sobie radzicie z łączeniem wielu ról? Czy odbija się to na Waszych relacjach?

 

 

Projekt i implementacja: Cered - IT Solutions