Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję

repiterka.pl

szukaj
menu
Wpisy
Repiterka
15 marca 2020 godz. 20:31
Ilość komentarzy

STRES SUPERBOHATERA

 

Od wielu osób wokół słyszę, że praca w Policji zmienia, zostawiając trwałe ślady na charakterze funkcjonariusza i na sposobie działania jego rodziny. Napisała do mnie czytelniczka, której mąż od siedmiu lat jest policjantem. I, mimo że przez ten czas wydawał się być odporny na stres, ostatnio pewne wydarzenie go przerosło. Czy jako kobiety mundurowych możemy pomóc naszym partnerom w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami?

 

Mąż czytelniczki pozornie był niezłomny. Wykonywał codzienne obowiązki z energią i pełnym zaangażowaniem. Czasami trafiał się gorszy dzień lub kiepski humor, ale wszystko było w granicach normy, jak u każdego z nas. Niestety, po siedmiu latach zdarzył się u niego w pracy tak ciężki przypadek, że mężczyzna ten zmienił się nie do poznania.

Małżonka stara się z nim rozmawiać, by nawiązać kontakt, skłonić do zwierzeń, na nowo rozbudzić radość życia. To trudne zadanie, a efekty nie są za bardzo widoczne. Czytelniczka zastanawia się, co właściwie można zrobić, by pomóc najbliższemu mężczyźnie poradzić sobie z tak poważnym problemem? 

 

 

Podkreśla też, że lata służby wcale nie zmniejszają ryzyka, że wydarzy się coś, co zmieni partnera. Wręcz przeciwnie – wieloletnie przyzwyczajenie do specyfiki tego zawodu może dawać złudne poczucie bezpieczeństwa. Stała obecność niebezpieczeństw i trudnych sytuacji osłabia czujność i sprawia, że do życia zaczynamy podchodzić bez pokory: „No bo co tu mnie jeszcze może zaskoczyć?”. Niby się wie, że zawsze może zdarzyć się jakaś trauma, która spowoduje, że człowiek się załamie – ale tak naprawdę tej myśli nie dopuszcza się do siebie.  

WSPARCIE NA WIELU FRONTACH

Najważniejsze, że czytelniczka się stara pokrzepić partnera i się nie poddaje. Myślę, że dużą rolę odgrywa też czujność i jak najszybsze wyłapywanie pierwszych symptomów kryzysu. Zamiast robić awantury, że coś nie jest tak, jak powinno, warto przyjrzeć się uważniej, zapytać, porozmawiać. Może się okazać, że partner przeżywa jakiś trudny moment i potrzebuje spokoju, zrozumienia i wsparcia, okazanego przez uważną rozmowę. 

Czasem, zamiast rozmów może pomóc wsparcie przyjaciół – serdeczne grono bliskich osób, śmiech i dobre jedzenie sprzyjają pozbyciu się napięć i odzyskaniu równowagi. Niektórym pomaga kontakt z przyrodą lub sport, taki jak np. bieganie, gra w piłkę nożną lub ćwiczenie na siłowni. Jeszcze inni mogą potrzebować rozmowy ze specjalistą lub leczenia farmakologicznego. 

Ilu ludzi, tyle sposobów reagowania na kryzys – i tyle sposobów na wychodzenie z niego. Według mnie najważniejszym zadaniem bliskiej osoby jest bycie BLISKO, zauważanie tego, co się dzieje, reagowanie na czas i wsparcie w szukaniu optymalnych rozwiązań.

Nie zawsze przecież udaje się zostawić swoją pracę w szafce z mundurem. Nie zawsze da się odciąć od przypadków, wypadków, problemów zawodowych... Pamiętajmy, że w tak niezwykłej pracy jest się nie tylko superbohaterem, ale i zwykłym człowiekiem.

 

Zdarzyło Wam się mierzyć z poważnym kryzysem partnera? Jakie podjęłyście kroki?

 

 

Projekt i implementacja: Cered - IT Solutions