Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję

repiterka.pl

Wpisy
Repiterka
13 lutego 2019 godz. 11:06
Ilość komentarzy

JAK POLICJANT ZACHOWUJE SIĘ W DOMU?

 

Praca mundurowego obfituje w stresujące sytuacje. Do tego dochodzą: zmiany miejsca zamieszkania, częste akcje interwencyjne, nienormowany czas pracy… Nie ma co owijać w bawełnę: obcowanie z nieszczęściem innych ludzi i walka z niesprawiedliwością wpływają także na charakter. Jest to odczuwalne w codziennym, domowym życiu.

 

 

Mój mąż zmienił się od momentu, kiedy po raz pierwszy założył mundur. Ciężko mi ocenić, na ile jest to wpływ wykonywanego zawodu, a na ile coraz większa liczba lat na karku, narodziny córki czy inne zdarzenia. Oto kilka przykładów:

 

1. Dom? Zawsze ubezpieczony. A samochód w garażu.

 

Temat ubezpieczenia nieruchomości był podejmowany wielokrotnie, jednak zawsze okazywało się, że „są ważniejsze rzeczy do zrobienia”. Cisza panowała aż do momentu, kiedy mąż wstąpił w szeregi mundurowych. Wtedy ubezpieczenie domu stało się jednym z priorytetów. 

Samochód na podwórku, poza garażem? Zapomnij. Na pewno nie ma szans zostawić wozu na dworze przed domem dłużej niż 10 minut. Złodziej nie miałby u nas szans:)

 

2. Kamera musi być. 

 

Przezorny zawsze ubezpieczony – dlatego w gospodarstwie domowym pojawiła się profesjonalna kamera. Podobno była zainstalowana w związku z urodzeniem się córeczki, ale nie do końca w to wierzę:) Córeczka podrosła, a kamera ma się świetnie. Monitoruje sobie to i owo. Z początku podchodziłam nieufnie do nowego sprzętu, ale już się przyzwyczaiłam – i rzeczywiście, można powiedzieć, że dzięki kamerze czuję się bezpieczniej.

 

3. Bez sejfu ani rusz. 

 

Odznaka zdaje się być przyrośnięta do mężowskiej klatki piersiowej. Ten pilnuje skarbu jak oka w głowie i traktuje z należytym szacunkiem. A jak wiadomo, każdy skarb musi mieć porządną skrytkę – stałam się zatem dumną posiadaczką sejfu, w którym zamiast klejnotów i sztabek złota przechowuję lśniącą odznakę. Skarb ten ląduje w nim jednak tylko wtedy, gdy mąż MUSI zostawić blachę w domu. Widać wtedy siłę przyzwyczajenia – mój małżonek klepie się po kieszeniach 10 razy na godzinę, bo czegoś mu brakuje. 

 

4. Idziesz nocą? A po co?

 

Kolejną kwestią jest mężowska troska o moje samotne, wieczorne powroty do domu. Nie ma mowy o pieszych tułaczkach po ciemku. Kawa u koleżanki? Sama nie mam prawa wracać spacerkiem i basta! Bez mojej wiedzy gaz pieprzowy wylądował w torebce, stanowiąc dodatkowe wsparcie w razie niebezpiecznej sytuacji.

Gdy zasiedzę się u znajomej lub później kończę zajęcia, napływają SMS-y, że mąż po mnie przyjedzie. Jeżeli akurat jest w pracy lub przebywa poza miastem, załatwia mi taksówkę lub wysyła zaufanego kolegę z autem. Troska o moje bezpieczeństwo była wyczuwalna zawsze, ale pod wpływem pracy funkcjonariusza wyraźnie się nasiliła.

Nie jest mi z tym łatwo, bo cenię niezależność – nie potrzebuję specjalnego pozwolenia ani instrukcji, że mam postępować w określony sposób. Jednak ufam mu. Jeśli uważa, że tak będzie lepiej, to niech tak będzie. 

 

5. Obserwacja ludzi. 

 

Mam wrażenie, że mąż, pod wpływem pracy, nauczył się błyskawicznie rozpoznawać zagrożenie. Jak sam mówi, odbiera nieznajomych inaczej niż kiedyś. Gdy razem idziemy w miejsce, gdzie są obce osoby, on skupia się na uważnej analizie każdego szczegółu. Poznając człowieka, automatycznie go weryfikuje, zwracając uwagę na ubiór, sposób zachowania, ruchy, mimikę, gesty. 

Dlatego już od lat nie zabieram go na zakupy: nie dość, że facet w sklepie to problem na głowie, to jeszcze „czyta ludzi” zamiast studiować ze mną etykiety na opakowaniach:)

 

6. Co w sercu, to na języku.

 

Mój mąż, z natury łagodny i czasem niestanowczy, stał się bardzo zdecydowaną osobą. Jasno wyraża swoje zdanie, a w rozmowach z innymi jest bezpośredni – czasem aż za bardzo. Gdy zwracam mu dyskretnie uwagę, nie przynosi to efektów. Całe szczęście jest przy tym uczciwy. Do reszty się przyzwyczajam.

 

7. Czujność 24 h.

 

Podejrzany odgłos na podwórku? Interwencja.

Obcy samochód stoi obok naszej bramy? Numery zapamiętane.

Ktoś podejrzany drepcze wokół domu? Akcja obserwacja. 

Gaz pieprzowy w każdej torebce to nie wszystko – również w domu i samochodzie bez trudu można znaleźć różne akcesoria do samoobrony. Tak na wszelki wypadek. 

Jak się z tym żyje? Na pewno inaczej niż kiedyś. Choć te zachowania chwilami są uciążliwe, próbuję zrozumieć. Bywają sytuacje zabawne, ale staram się zachować powagę. Dla mnie, na szczęście, mąż nadal jest ciepły, troskliwy i wyrozumiały. Wszystko da się poukładać – wierzę, że zawsze można znaleźć złoty środek. Przynajmniej do czasu, kiedy córeczka podrośnie i zacznie przyprowadzać chłopaków do domu…:)

 

A jak jest u Ciebie? Mężczyzna bliski Twojemu sercu też pracuje w służbach mundurowych? Jak wpływa to na Wasze codzienne życie? Podziel się historią w komentarzu.

 

 

Projekt i implementacja: Cered - IT Solutions